Odpowiedź na zarzut o słabości Polski

Problem Polski pojawia się w związku z położeniem geograficznym - o ile mamy naturalne bariery w postaci gór na południu, w szczególności cały pas Karpat, oddzielający Królestwo Polskie od Węgier a później przynajmniej częściowo od Austrowęgier/Imperium Habsburgów o tyle pozostałe granice niekoniecznie są zaletą.

W szczególności granice wschodnie i zachodnie zawsze były problematyczne (i dlatego od tysiąca lat bijemy się na zmianę z Niemcami i Rosjanami). W dzisiejszych czasach mamy granicę na odrze, jednak prawie nigdy księstwo śląskie nie należało do Polski w związku z tym nie było dobrej, naturalnej granicy między Świętym Cesarstwem Rzymskim a Królestwem Polski.

Z kolei na wschodzie są ogromne tereny równinne. Najlepiej ten problem widać na przykładzie Rosji - w II wojnie światowej brak naturalnych barier na terenach dzisiejszej Ukrainy i Białorusi został wykorzystany do Blitzkriegu w głąb ZSRR, który było bardzo trudno zatrzymać. To samo działało w drugą stronę i sprawiało, że atak ze wschodu na tereny Polskie był stosunkowo łatwy.
Morze, które dla wielu państw jest bardzo dużą zaletą - w końcu to dzięki morzu Hiszpania, Wielka Brytania czy Portugalia budowała swoje potęgi - dla nas również nią nie jest. Aby efektywnie odciąć dostęp do handlu morskiego między Polską a zachodem czy efektywnie zablokować nasze zapędy kolonizatorskie wystarczy kontrolować duńskie wyspy.

Warto sobie porównać to do państw które na przestrzeni wieków osiągały ogromne sukcesy: geografia Wielkiej Brytanii jest chyba oczywista - jako wyspa nie została zdobyta w trakcie II wojny światowej właśnie dzięki temu, że Hitler nie mógł przepłynąć Kanału. Hiszpania jest półwyspem odgrodzonym od Francji Pirenejami. Francja jest ciekawym przykładem - jest dobrze chroniona z każdej strony oprócz Belgii - problem, który został wykorzystany przez Niemcy w obu wojnach światowych. USA może też tu byś przykładem, bo o ile od wschodu i zachodu ma ocean, od północy przyjaźnie nastawioną Kanadę, to od południa przez ogromną, w dużej części pustynną granicę płynie nielegalny przemyt narkotyków, który trudno zatrzymać.

Świetnym przeciwieństwem tej sytuacji jest Szwajcaria, która dzięki wspaniałemu położeniu geograficznemu nigdy nie została podbita, mogąc zachować neutralność w I i II wojnie światowej mimo znajdowania się w centrum Europy.
Poza tym zawsze byliśmy otoczeni potężnymi państwami - od zachodu przez Święte Cesarstwo Rzymskie, od wschodu przez Rosję lub hordy (w zależności od wieku), od południa przez Ottomanów i Węgry a później przez Habsburgów.

W zasadzie to można powiedzieć, że Polska prawie zawsze była silna. Pewnie, spośród ostatnich 200 lat historii dobre 150 było bardzo trudne, to nigdy nie zatraciliśmy się całkowicie i Polska jako niepodległe państwo istnieje (czego nie można powiedzieć np. o Burgundii, Bawarii czy Śląsku - na przestrzeni historii dużych państwach, które jednak teraz są częścią innych (swoją drogą ten sam problem - czyli problem geografii Chin jest powodem dlaczego nie ma szans na niepodległy Tybet - dla Chin ryzyko utraty źródła rzeki Jangcy jest nie do zaakceptowania, szczególnie, że najprawdopodobniej gdyby nie Chiny to Indie podbiłyby Tybet - na już rząd chiński szczególnie nie może sobie pozwolić, znowu analogicznie państwem które może być niepodległe dzięki swojej geografii w tej części świata jest np. Mongolia)



Odpowiedź na zakaz homofobicznych wypowiedzi

Kontekst: chodzi o kontrowersję związaną z wlepkami w Gazecie Polskiej o strefie bez LGBT.

O ile naklejanie takich wlepek może być wykroczeniem, jak napisane wyżej [art 63a kw], to sama treść nie tylko nie jest zabroniona ale wręcz chroniona prawnie przez art 54 konstytucji RP. Problem w debatach światopoglądowych (a ruch LGBT jakby nie patrzeć jest ruchem światopoglądowym) jest taki, że każda strona ma swoją rację i czasem ma ochotę bronić jej za wszelką cenę.


O ile nie jestem zwolennikiem homofobii o tyle uważam, że nie tylko nie powinno się karać za bycie przeciwko czemuś a wręcz bronić prawa do swobody wypowiedzi. W demokracji najpiękniejsze powinno być to, że każdy, niezależnie od swoich poglądów, może je wyrazić. Zabranianie wszelkich wypowiedzi anty LGBT może być tak samo niszczące dla wolności jak zabranianie wypowiedzi pro LGBT, w końcu zakazujemy wtedy ludziom wyznawać ich osobiste wartości. Ustanawianie precedensów w takich przypadkach może być bardzo szkodliwe na dłuższą metę, bo może tym razem zakaże się wypowiedzi przeciwko związkom gejów czy lesbijek, za to innym razem może to być zakaz wypowiedzi przeciwko jakiejś partii czy opcji politycznej.

Równocześnie trzeba tu rozróżnić dwie rzeczy - bycie przeciwko LGBT, czyli w zasadzie przeciwko związkom gejów, lesbijek czy przeciwko możliwości zmiany płci przez osoby transpłciowe, a nawoływaniem do np. zabójstwa tychże osób. To są dwie różne rzeczy i nie można ich stawiać na równi, bo to, że ktoś nie chce aby dwóch panów chodziło za ręce po ulicy jeszcze nie oznacza, że ta sama osoba chce ich powyzabijać. Analogicznie można być przeciwko jakieś partii politycznej ale to jeszcze nie oznacza, że od razu będzie się mordować zwolenników tej partii. I w przypadku bezpośredniego nawoływania do zbrodni mamy art 255 kodeksu karnego, który tego właśnie zabrania.


Odpowiedź na marzenie o powrocie w polityce... Tylko do czego?

Na jednym z forów została postawiona teza, marzenie o powrót do stanu polskiej polityki sprzed PiSu, czyli w domyśle sprzed 2015 roku. Oto moja odpowiedź.

Stanu sprzed PiS nie ma, a jeśli go gdzieś szukać to w latach 1993-1997.

Główną przeszkodą jest obecna konstytucja. Warto tu przypomnieć, dlaczego wygląda ona w taki a nie inny sposób. Została wprowadzona przez SLD w czasach, kiedy na prawicy na jednego polaka przypadały dwie partie i każdy ciągnął w swoją stronę. Generalnie wyniki wyborów z 1993 to trochę kawał, bo jak inaczej nazwać to, że największą partią w Sejmie po 50 latach komuny, w drugich całkowicie wolnych wyborów, została partia składająca się wtedy głównie z postkomunistów. Za to bardzo scentralizowanych komunistów. W wynikach z tych wyborów widać 33 komitety wyborcze, w tym 19 ogólnopolskich. Dla porównania w 2015 komitetów było 15, w tym 8 ogólnopolskich. Łącznie wszystkie partie poniżej progu wyborczego dostały w 1993 35.5% głosów, czyli więcej niż SLD i PSL (2 największe wtedy partie w Sejmie) razem wzięte!

Referendum konstytucyjne wtedy to też trochę kabaret. Prawica uznała, że nie pójdą głosować, żeby bez progu 50% frekwencji referendum było nieważne... Problem w tym, że nie było takiego progu. Do głosowania poszło 42.86% uprawnionych - mniej niż w jakichkolwiek wyborach parlamentarnych, a głosowanie było od tych zdecydowanie ważniejsze. W końcu SLD udało się już w 97 wymienić, a konstytucji do dziś nie. Mimo to ledwo zostało wygrane - stosunkiem 53.45% do 46.55% głosów. Łatwo można policzyć, że na "Tak", za obecną uważaną czasem za świętą i nienaruszalną konstytucją zagłosowało w 97 roku 22.76% uprawnionych polaków do głosowania. Czyli w zasadzie ówczesny elektorat SLD.

Można śmiało powiedzieć, że konstytucję napisali komuniści, aby ułatwić utworzenie monowładzy w nowo powstającym państwie polskim.

Co więcej, sami się zabezpieczyli przed takim samym problemem w przyszłości, zgodnie z obecną konstytucją referendum konstytucyjne musi mieć 50% frekwencji i uzyskać ponad 50% głosów na tak aby było ważne. Czyli zgodnie z obecną konstytucją obecna konstytucja byłaby nieważna.

Polacy w niej są pozbawieni de facto jakiegokolwiek wpływu na kształtowanie polityki. Pewnie, można wybrać między PO/KO a PiSem, natomiast próg wyborczy gwarantuje, że małe partie nigdy nie dostaną się do Sejmu, przez co bardzo ciężko rozkruszyć te dwa bloki. Od 2005 roku rządzi na zmianę PO albo PiS i nic nie zapowiada się, aby miało to się zmienić. Brak wiążących referendów, czy wpływu zbierania podpisów na cokolwiek. Do tego fakt, o którym mało kto pamiętał przed wypowiedziami Kukiza z poprzednich wyborów, a o którym ludzie znowu zapominają - nie głosuje się na człowieka, tylko na partie. Sam fakt tego, że niezależnie który numer z partii dostanie najwięcej głosów to i tak wchodzi numer 1 do sejmu, to przecież kawał z demokracji w najlepszej formie.

Osobiście nie widzę w tym momencie szansy na zmianę tego. Polska jest podzielona bardzo mocno na dwa obozy i obu obozom pasuje ten podział. Usunięcie progu wyborczego czy zmiana ordynacji wyborczej na coś bardziej bezpośredniego nie jest na rękę ani PiSowi ani PO, równocześnie tylko te dwie partie mają w tym momencie środki i poparcie umożliwiające im w ogóle realną walkę o władzę.


ZUSu walka z standardami, i cudzysłowami

Pisanie opowiadań idzie mi wolno. Nowego contetu właściwie nie ma. Może pora bloga zamienić w bloga. W każdym razie; Jestem programistą (jak zapewne większość z was wie) jednej z polskich firm, zajmuję się implementacją m. in. obsługi e-zwolnień. ZUS eksportuje je w formacie CSV - pliku oddzielonego przecinkami (np. Imię, Nazwisko, Nazwa Przychodni, Adres itd). Jest to bardzo prosty format, działający dobrze w pewnych przypadkach. W innych nie działający wcale. Pierwszy problem, który można napotkać - co, jeśli w nazwie przychodni jest przecinek. Dzielny ZUS bierze wtedy nazwę tej przychodni w cudzysłów. Rozwiązanie bardzo proste, łatwe do implementacji i parsowania. Wszystko super dopóki... Dopóki w nazwie przychodni jest cudzysłów. Dzielny ZUS daje wtedy dwa cudzysłowy pod rząd. Dodam, że chyba wszystkie pliki wysyłane Do ZUSu muszą być w formacie XML, i to sformatowanym w specyficzny sposób - np. nie są akceptowane puste pola; wyrzuci błąd (nawet, gdy to pole jest nieobowiązkowe - trzeba takiego pola w ogóle nie dodawać). Otóż właśnie dostałem plik w którym nazwa przychodni jest opisana w mniej więcej taki sposób: """"""nazwa"""" sp zoo "" (sześć cudzysłowów, nazwa, cztery cudzysłowy, sp zoo, dwa cudzysłowy). Zgodnie z regułami opisanymi wyżej: pierwszy i ostatni cudzysłów powinny wskazywać, że pole ma znaki specjalne. W ten sposób przed nazwą zostaje nam pięć cudzysłowów... Problematyczne bo wiemy tylko co zrobić, gdy są dwa. Zostaje też jeden zbędny na koniec. Hmm... Może z jakiegoś powodu nagle dwa cudzysłowy oznaczają jeden cudzyslów: dwa na początku, dwa na końcu i po dwie pary dookoła nazwy... Niby działa, parsujemy do ""nazwa"" sp zoo. Ciekawe rozwiązanie, no ale cóż - nie mi to oceniać. Swoją drogą - nazwa przychodni w dwóch cudzysłowach? Aż ciekawości wygoogluje. A tak, pewnie. Na stronie przychodni jest ich w nazwie 0 (zero). Czyli nagle cztery cudzysłowy mają oznaczać zero cudzysłowów, jeśli są pomiędzy podwójnymi cudzysłowami. W jaki sposób ma to działać? Nie mam i chyba nikt nie ma pojęcia. Leci mail do ich obsługi technicznej, może uda się coś ustalić


Dzisiejsza Europa w obliczu socjalistycznej Czechosłowacji lat '60. Sprytny eksperyment

Nie było i nie jest naszym zamiarem mieszanie się w kwestie będące wewnętrznymi sprawami Waszego Państwa. Nie było i nie jest naszym zamiarem naruszanie zasady respektowania samodzielności i suwerenności. Nie możemy jednak zgodzić się na to, aby demokracja w Waszym Państwie była zagrożona tak samo jak nie możemy się zgodzić na niebezpieczeństwo odłączenia się Polski od Wspólnoty Europejskiej. To nie są tylko Wasze sprawy. Są to wspólne sprawy wszystkich państw demokratycznych i wszystkich państw Unii Europejskiej, zjednoczonych, aby zagwarantować niezależność, pokój i bezpieczeństwo w Europie.

Oto fragment tajnego listu, który przybył z Brukseli do Warszawy. Mając dobrego informatora udało nam się go przejąć. Takie zdania usłyszała część z Was jakiś czas temu. Przeprowadziliśmy sprytnie zaplanowany eksperyment, który dał wyniki, które nas zaskoczyły, niestety, w smutny sposób. Do tego, jaka jest dzisiejsza Europa wrócę później, najpierw trochę historii.

W latach '60 w Czechosłowacji zaczęły narastać głosy opozycyjne wobec władzy. Spowodowane były przede wszystkim przez kryzys gospodarczy i społeczny, coraz mocniej ogarniający to państwo po 1948. Oprócz tego na Słowacji dochodziły napięcia na tle narodowościowym. To wszystko powodowało szybko postępującą falę odwilży. Już początkiem lat '60 wzywano do uznania wyklętego do tej pory Franza Kafki - niemieckojęzycznego pisarza pochodzenia żydowskiego, związanego mocno z Pragą - stolicą Czech. Odsyłam do jego powieści, w których stworzył model nazwany sytuacją kafkowską, chodzi w nim o konflikt jednostki z kimś, kto ją kontroluje. Groteska, niejednoznaczność, poczucie zagrożenia - to wszystko znajduje się u niego.

Wracając do tematu - ideologia komunistyczna nie przystawała do zmian społecznych (np. powstania Czechosłowackiej Nowej Fali), czy importowanych z Zachodu prądów kulturowych, jak np. ruchu hippisowskiego. Zaczęto przeprowadzać reformy. W kwestii gospodarki chodziło o liberalizacje  cen i wprowadzenie elementów wolnorynkowych - oczywiście nie chciano zlikwidować gospodarki socjalnej, chodziło raczej o danie przedsiębiorstwom większej samodzielności. Jeśli chodzi o politykę - Komunistyczna Partia Czechosłowacji miała zachować swoją rolę kierowniczą, jednak miała ona być bardziej pluralistyczna. Zwiększyła się też wolność prasy, słowa, swobody przemieszczania się.

W skrócie - wszystko szło w dobrym kierunku, kierunku zmian i obalenia socjalizmu.

Oczywiście to wszystko nie mogło się spodobać Moskwie. Zagrożone było istnienie całego Związku Radzieckiego - w innych państwach zaczęły popularyzować się hasła przeciwko komunizmowi - np. "Polska czeka na Dubčeka" (który wprowadzał te zmiany w Czechosłowacji). Co więcej, na spotkaniu przedstawicieli partii komunistycznych w Dreźnie określono to, co działo się za naszą południową granicą jako "kontrrewolucje". Jeśli oglądaliście film Czarny Czwartek Antoniego Krauzego to na pewno kojarzycie zdanie "Z kontrrewolucją się nie rozmawia. Do kontrrewolucji się strzela."

I to niestety stało się w 1968 roku. W nocy z 20 na 21 sierpnia rozpoczęła się operacja Dunaj, która skutecznie przywróciła socjalizm. Wziął w niej udział cały Układ Warszawski, w tym również Polska, czego starsi Czesi do dziś nie potrafią nam wybaczyć.

Więcej informacji na temat operacji Dunaj i ogólnie Praskiej wiosny znajdziecie w internecie (dla leniuszków: https://pl.wikipedia.org/wiki/Praska_wiosna oraz https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_„Dunaj”) chodziło mi tylko o szybkie nakreślenie obrazu zaistniałej sytuacji. Sytuacji, w której ludzie chcą zmian tego, co jest narzucone odgórnie. Przede wszystkim wolności i suwerenności.

Wykorzystując pewnego rodzaju zamieszanie w aktualnej polityce polskiej pozwoliłem sobie na małą manipulacje wykorzystując przytoczony na początku cytat. Specjalnie dobrałem osoby, którym go przekazałem, tak, aby mieć osoby o jasno zdeklarowanych poglądach politycznych, zarówno z jednej jak i drugiej strony. Wniosków łatwo się domyślić, powiem tylko, że pierwsza część przyznała zachodnim władzom racje, podkreślając, jak ważna jest obrona demokracji w Polsce, druga grupa sądziła coś zupełnie odwrotnego. Tego można się było łatwo spodziewać :)

Zaskoczyło mnie za to coś innego. Nikt z tych osób nie zauważył tego, co pewnie widzi już wiele z was - tekst jest wymyślony. Nie został jednak wybrany przypadkowo, to zmieniony fragment listu znany jako doktryna Breżniewa, pozwolę sobie zacytować:
Nie było i nie jest naszym zamiarem mieszanie się w kwestie będące wewnętrznymi sprawami Waszej Partii i Waszego Państwa. Nie było i nie jest naszym zamiarem naruszanie zasady respektowania samodzielności i równości w stosunkach pomiędzy partiami komunistycznymi i krajami socjalistycznymi […]. Nie możemy jednak zgodzić się na to, aby wrogie siły zawróciły Wasz kraj z drogi socjalizmu i spowodowały niebezpieczeństwo odłączenia się Czechosłowacji od wspólnoty socjalistycznej. To nie są tylko Wasze sprawy. Są to wspólne sprawy wszystkich partii komunistycznych i robotniczych i wszystkich państw zjednoczonych sojuszem przez współpracę i przyjaźń. Są to wspólne sprawy naszych państw, które zjednoczyły się w Układzie Warszawskim, aby zagwarantować niezależność, pokój i bezpieczeństwo w Europie, aby stawić tamę imperialistycznym siłom agresji i rewanżyzmu.

Jak dobrze widać, pomijając kilka zmian stylistycznych i skrócenie tekstu, jedyne co zamieniłem to stwierdzenia w stylu "Waszej Partii", "partiami komunistycznymi", "krajami socjalistycznymi" itp. na stwierdzenia w stylu "waszego państwa", "demokracji" itd.

Nie trudno wyjść z zdumienia jak wiele narracja współczesnej polityki europejskiej ma wspólnego z narracją prowadzoną np. przez ZSRR.

Wnioski pozostawiam czytelnikom :)