– Niech opowie mi Pan o tych barierach – poprosiła smukła dama siedząca naprzeciwko niego. Wydawała się teraz pełna władzy i wiedzy, a jednak zaciekawiona i zainteresowana w jakiś sposób jego osobą.

Spojrzał na nią, zastanawiając się chwilę nad tą sytuacją. Byli w jej gabinecie, skromnie urządzonym, a jednak czuł się tutaj jak gdyby był w odpowiednim miejscu. Właściwie jedyny wystrój, nie licząc foteli, biurka i jakiejś szafy, to były dwa czarno białe obrazy z jednym wyróżnionym kolorem – czerwonym. Pierwszy przedstawiał różę, której kolor kwiatu bardzo wyróżniał się na pozbawionym barw tle. Drugi, bardzo podobny, przedstawiał kwiaty maku.

Jedną z pierwszych rzeczy, którą zauważył po wejściu tutaj był czerwony kolor. Wszystko poza nim stanowiło stonowane tło. Łagodne kolory ścian, niczym niewyróżniająca się podłoga i zwyczajny, biały sufit. I w tym wszystkim te obrazy, oraz obite czerwoną tapicerką fotele. No i ona, jego przewodniczka, siedząca tu, również ubrana w czerwony kolor. Była jedynie po to, aby doradzać, mówić mu co ma robić w sytuacjach, z którymi nie umiał sobie poradzić.

– Musi mi Pani najpierw całkowicie zaufać – odpowiedział. – Spróbować nie bać się mnie I nie przerywać, gdy będę mówił – dodał po chwili.

– Dobrze – zgodziła się, rzucając mu oczyma wyzwanie do walki.

– Pierwsza granica – nie dał się tak łatwo zbić z tropu – to zwykłe “Proszę Pana, proszę Pani”. Ustalone gdzieś już wcześniej, stworzone, aby trzymać dystans od drugiego człowieka. Dopiero, gdy kogoś poznamy, i niejednokrotnie polubimy – dopiero wtedy pozwalamy sobie bardziej spoufalać. To jest i musi być pierwsza granica którą przełamię. Dobrze, Magdo?

Otworzyła usta, aby coś powiedzieć, po czym szybko zamknęła je i ciągle utrzymując z nim kontakt wzrokowy, przytaknęła głową.

– To dobrze. Bo widzisz, często nie tak łatwo jest pozwolić drugiej osobie na swobodne używanie bardziej bezpośrednich form. Szczególnie w sytuacji, gdy wyraźnie jest pokazane, kto jest ważniejszy. Teraz mamy sytuację typu pacjent-lekarz. To oczywiste, że jesteś ważniejsza, a ja muszę się Ciebie słuchać. Przekroczenie tej niby niepozornej granicy, stawia mnie bardzo blisko Ciebie. Chociaż jest jeszcze jedna granica bardzo wyraźnie pokazująca, kto tutaj jest ważniejszy – dokończył wstając. Rozglądnął po pomieszczeniu ogarniając wzrokiem stojące przed nim biurko, jakieś pojedyncze dokumenty, oraz monitor, wszystko zwrócone w kierunku jego psycholożki.

– Druga granica jest bardzo fizyczna. Ty siedzisz tam, a ja tu – powiedział pokazując palcem na ich fotele. Co jest w tych dokumentach, które leżą przed Tobą? Co wyświetla się na ekranie monitora? Muszę się raczej domyślać, a Ty to wiesz, to daje Ci przewagę – dokończył zdanie zaczynając obchodzić stojący między nimi mebel.

– Musze ją przekroczyć – zaczął mówić, stając przed jej fotelem. – Zbyt wyraźne określenie w sposób podprogowy tej naszej drobnej hierarchii jest ostatnią rzeczą, która nam przeszkadza być na tym samym poziomie. Z tego samego powodu musisz też wstać – rozkazał tonem głosu nieznoszącym sprzeciwu. Posłuchała go. Stali teraz w odległości zaledwie kilkunastu centymetrów od siebie. W końcu mógł zobaczyć ją dokładnie, z bliska. Krótkie blond włosy opadały lekko odgarnięte za okulary. Cera trzydziestopięcioletniej kobiety nie była jeszcze zniszczona, jednak było już widać sporo zmarszczek, szczególnie w okolicach oczu. Poza tym sprawiała wrażenie raczej ładnej.

Podniósł ręce i dotknął jej okularów.

– Musze je zdjąć – powiedział, podnosząc je lekko i powoli z jej nosa. – Fizycznie odgradzają moje oczy od Twoich.

Ponownie otwarła usta, żeby coś powiedzieć, jakby chciała lekko zaprotestować, jednak tym razem położył palec na jej ustach i nie czekając na reakcję spojrzał prosto w oczy i od razu powiedział

– Trzecia bariera jest społeczną barierą dotyku. Ewolucja nauczyła nas, aby nieznajomych trzymać na dystans, nie pozwalać podejść im zbyt blisko, w końcu tak jest bezpieczniej. Natomiast nigdy nie wiesz, jaki człowiek ma wobec Ciebie zamiar dopóki nie położy ręki na Twoim gardle – mówiąc to szybko przełożył rękę z jej ust na szyję, podnosząc ją lekko w górę i ściskając. Jęknęła pod tym dotykiem i spróbowała się wyrwać, przerwał jej tę próbę słowami – Popatrz mi w oczy – natychmiast posłuchała, chociaż ręka chłopaka stojącego naprzeciwko wciąż ściskała jej gardło. Popatrzyła w głębie jego oczu i od razu zrozumiała, czego pragnie, czego oboje pragną. – Musisz mi ufać – powiedział. – Tylko w ten sposób przełamiemy wszystkie bariery.

Zwolnił uścisk a ona natychmiast zaczęła gwałtownie nabierać powietrza. Jednak jego ręka została na jej szyi, tylko przesunęła się na jej tył, poczuła palce przebiegające szybko po kręgach szyjnych i gwałtownie łapiące za jej krótkie, blond włosy. Pociągnął ją, lekko, lecz stanowczo odciągając głowę do tyłu, przybliżył się na odległość ledwo kilku centymetrów, i patrząc prosto w oczy rzekł

– Ostatnia bariera, bariera pożądania. Zbyt rzadko robimy to, na co mamy ochotę.

Przyciągnął ją do siebie, po czym zaczęli się całować.