Slip into a world,
where the air I breathe is mine.
Nothing to overwhelm me,
and nothing to cloud my mind.
Come with me into it,
and you know what you will find.
Time doesn’t exist here.
We will never die
~ Celldweller ~


Już dawno nie czułam tak mocno potrzeby odpłynięcia. Kolejny raz nie udało się rzucić z nałogiem. Znowu muszę do niego iść. Po tym, co ostatnio zrobił nie chcę go już więcej widzieć… ale minęło tyle czasu a ja potrzebuje narkotyku.
Świat wydawał jej się szary, pozbawiony kolorów. Ludzie dookoła, tak bardzo nieważni, jedynie ją irytowali. Chciała zapomnieć o wszystkim. Dlatego wbrew sobie kroczyła właśnie w kierunku drzwi do wysokiego, dziesięciopiętrowego budynku, na szczycie którego mieszkał on – jej koszmar i wybawienie. Drżącymi palcami wpisała kod do drzwi, wchodząc tutaj tak często przez ostatnie kilka lat czuła się trochę jak u siebie. Stojąc w windzie popatrzyła w lustro. Podkrążone oczy, zapadnięte policzki, pomarszczona skóra, młoda dziewczyna już dawno wyglądała wiele lat starzej, jednak zanim zdążyła się nad tym głębiej zastanowić, winda wyjechała na ostatnie piętro. Wysiadła z windy, jednak nie mogła się ruszyć. Stała przed drzwiami i patrzyła na złowieszcze 99 – numer mieszkania. W końcu targnął nią dreszcz, przypominając, po co tutaj przyszła. Lekko dotknęła dzwonka. Teraz nie ma już odwrotu – pomyślała, oglądając się na zamknięte drzwi windy. Po chwili drzwi otworzyły się i zobaczyła go. Wyglądał jeszcze marniej niż ostatnio – przekrwione, podkrążone oczy a do tego wychudzone ciało – już dawno nie przypominał chłopaka, którego znała przed laty. Dobrze zbudowanego, silnego. Wtedy mógł się podobać, teraz już nie. Wiedziała, że on doskonale zdaje sobie sobie sprawę z tego, po co tu przyszła, więc bez słowa weszła do mieszkania. W milczeniu poprowadził ją do swojego pokoju.
– Usiądź – powiedział, wskazując na rozkładany fotel. – Chciałbym najpierw spróbować czegoś nowego.
Zdziwiła się, jednak nie protestowała, cokolwiek ma zamiar robić, niech robi to szybko.
Usiadła i oparła się. Chłopak nacisnął jakiś przycisk, a fotel przechylił się mocniej do przodu i po chwili dopasował do kształtu jej ciała. Dawno nie było mi tak wygodnie – pomyślała.
– Wyczyść się z myśli – usłyszała głos za sobą. – Zamknij oczy i postaraj się nie myśleć o niczym.
Łatwizna – pomyślała, zamykając oczy. – Tylko jak się mam wyczyścić z myśli? I o co w tym wszystkim chodzi.
Zaraz zobaczysz – powiedział chłopak. – Po prostu nie myśl o niczym.
Niech będzie, byle szybko – pomyślała ostatni raz i odepchnęła od siebie wszystkie myśli. Odprężyła się. Nagle poczuła lekkie wibracje w okolicy głowy i dotyk… Zalała ją fala gorąca, jednak nie otworzyła oczu, zafascynowana zaakceptowała to co się dzieje. Po chwili poczuła oślepiający rozbłysk światła. Zasłoniła oczy i skuliła się lekko.
– Nie bój się – powiedział chłopak stojąc obok niej. Był ubrany w biały garnitur, wyglądał schludnie i zadbanie. Zdziwiona rozejrzała sie, jednak odkryła, że nie widzi żadnych ścian, wszędzie dookoła była nieprzebrana i oślepiająca biel. Spojrzała w dół i zakręciło się jej w głowie, nie widziała podłoża. Poczuła jak chłopak łapie ją za rękę i przytula do siebie. Zamknęła oczy, przerażona.

Lekki wiatr targnął jej włosami, odsunęła się lekko od chłopaka, otwierając oczy. Nie miała pojęcia, gdzie się znajdowała, ani jak tutaj się znalazła, jednak spodobało się jej. Wysoka trawa spływała lekko po zboczu góry, wprost do wijącej się w dolinie rzeki. Spojrzała dalej i ujrzała niekończący się las, a dalej, na granicy horyzontu migotały góry. Ruszyła przed siebie, podziwiając kwiaty i ciesząc się promieniami słońca. Biegała tak przez kilka minut, śmiejąc się jak dziecko, jednak w końcu dotarło do niej, że nadal nie wie, gdzie się znajduje. Poszukała wzrokiem chłopaka, jednak nigdzie nie mogła go dojrzeć. Zniknął. W sumie było jej to trochę na rękę, nie chciała spędzać z nim zbyt wiele czasu. Zobaczyła, że lekko na zachodzie znajdują się jakieś zabudowania, postanowiła tam pójść.

Tymczasem on obserwował ją z oddali, wiedząc, że w końcu będzie go potrzebowała, zawoła go, a on przyjdzie z pomocą, uratuje. Znajdowali się poza czasem i przestrzenią, w wymyślonym miejscu, w jego własnym, małym świecie.