Kobieta w sukni zaprowadziła Mateusza i Natalię na skraj polany, gdzie znajdowało się zwalone drzewo.
– Usiądźcie – powiedziała. – To długa historia. Wszystko zaczęło się od pewnej dziewczyny, imieniem Iridia. Zapoczątkowa ona czwartą i niestety ostatnią erę dla naszego ludu, odkrywając zapomniane tajemnice. Pierwszą erę zaczęliśmy liczyć od momentu, gdy udało nam się zapanować nad magią tego świata.
– Zaczekaj – przerwał jej. – Przecież magia nie istnieje.
– W pewnym sensie masz racje. Została zablokowana, gdy po wielu setkach lat jej używania, najmądrzejsi z naszego ludu zauważyli, że czyni ona więcej zła, niż pożytku. Niektórzy stawali się tak potężni, że mogli niszczyć całe miasta jednym skinieniem ręki, przedłużali swoje życia tak, że byli niemal nieśmiertelni. Wybuchła wtedy Wielka Wojna, która pochłonęła niemal wszystkich. Postanowiono wtedy związać magię w ośmiu miejscach, rozrzuconych po całym świecie, dzięki czemu nikt nie mógł już z niej korzystać. Owe miejsca były strzeżone przez Strażników – ośmiu największych myślicieli swojego czasu, którzy poświęcili swoje życia dla tego celu – strzegąc tych miejsc nie byli ani żywi, ani martwi. Byli wybrani bardzo dokładnie, aby nikt nie miał wątpliwości, że będą mogli być tam uwięzieni przez całe tysiąclecia. Wszyscy się zgodzili i dokonano związania magii. Nikt nie zapisał wiedzy na temat jej rozwiązania a ci, którzy wiedzieli wkrótce umarli, gdyż dotychczas żyli właśnie dzięki mocy, która pozwalała się im leczyć. Zdziesiątkowane ludy w końcu podniosły się z ruin, powstawały piękne budowle i tak minęła cała druga era. Jej koniec jest określony dosyć umownie – jeden ze Strażników zaczął słabnąć i powstały cztery dziwne artefakty – naszyjniki przepełnione magią. Starszyzna ludu z wioski znajdującej się obok tego miejsca nie powiedziała nikomu o tym, próbując posiąść ich moc. Na szczęście żadnemu się nie udało. Po pewnym czasie jedno z nich zostało zgubione i po kilku dniach znalezione przez jedno z dzieci. Bardzo cieszył się nową błyskotką i ubrał naszyjnik. Jego moc została częściowo w niego przelana, wypaczając jego wolę. Nie powiedział o znalezisku nikomu i ukrył go dobrze. Gdy po kilku latach dorósł, ukradł pozostałe 3 klejnoty i uciekł z nimi. Wysłano w pogoń za nim tropicieli, jednak nie udało się im go znaleźć. On tym czasem osiedlił się w wiosce oddalonej tak daleko, od reszty świata, że nikt za bardzo nie wiedział o jej istnieniu. Większość mieszkańców była rolnikami, jednak nie było ich wielu. Szybko udało mu się zdobyć pełnie władzy. Od momentu ucieczki z wioski cały czas miał na sobie jeden z kamieni, ten, który znalazł pierwszy. Uważał, że był ku niemu przeznaczony a jego celem ma być działanie w imieniu dobra. Zaczął więc szkolić młodzieńców z wioski w sztukach walki oraz skradaniu się. Trzech najlepszych otrzymało również owe kamienie i zostali wysłani na swoją pierwszą misję, podczas której mieli zabić przywódców pobliskich wiosek. Udało się im to zrobić, nie zostali też wykryci, tajemnicze morderstwa przez lata zadziwiały ludzi. Chłopak, który ukradł kamienie żył jeszcze długo, aż przed swoją śmiercią wezwał tamtych trzech i kazał walczyć im ze sobą na śmierć i życie. Mógł wygrać tylko jeden i tak też się stało. Kazał wtedy podać sobie 3 kamienie i magicznie połączył je w jeden, po czym dał go zwycięzcy, nakazując mu kontynuować tradycję szkolenia Wybranych – wojowników zabójców. Kamień miał mu zapewnić długowieczność oraz sprawność. Po tym zdjął z szyi swój kamień, mówiąc, że kiedyś pojawi się Wybraniec, który nie będzie mężem, jemu przekażesz mój naszyjnik, otrzyma on szczególną misję i chociaż z pozoru będziecie myśleć, że zawiódł – będzie odwrotnie. Zakazał mu również oddawać go komukolwiek, co do którego nie będzie w stu procentach pewnym, że jest odpowiednią osobą.

Przerwała i popatrzyła na młodych ludzi. Uśmiechnęła się do nich i po chwili kontynuowała.

– Minęło niemal dwieście lat zanim zrozumiał o co chodziło. Nie będzie mężem – dotychczas szukał młodego chłopaka, który nie miał jeszcze żony. Dopiero w roku 230 3. ery, gdy przyjął do siebie pierwszą dziewczynę zrozumiał, że to ona ma być tą Wybraną. Resztę historii znasz, czyż nie.

Popatrzył na nią zdziwiony i nagle zrozumiał. Te sny, które miał przez wakacje tak na prawdę opowiadały mu o zaginionej przeszłości.
– Zaczynasz rozumieć – powiedziała. – Udało ci się trafić na księgę, jednak nie wierzyłeś w sny i wizje, które na ciebie sprowadziła.
Natalia spojrzała na niego zdziwiona.
– Masz w domu księgę, o której ona opowiada?
– Wychodzi na to, że tak. Co teraz mam zrobić? – zapytał kobiety. Jej wzrok znów stał się pusty i zimny.
– Nie jesteś jeszcze gotowy. Nadejdzie czas, za kilka lat, kiedy przypomnisz sobie to wszystko znowu. Wtedy przyjdziesz tu do mnie, a ja cię poprowadzę. Do tego czasu nie będziesz pewien, czy to, co widziałeś było prawdą, czy nie. A teraz, obudź się – powiedziała władczym tonem.

Otworzył oczy. Głowa pobolewała go, czuł, że za dużo wypił poprzedniego dnia. Było jeszcze ciemno, chciał obrócić się i popatrzeć na zegar, gdy odkrył, że coś ciężkiego znajduje się na jego ramieniu. Otworzył szerzej oczy, nie poznawał pokoju, w którym się znajdował, spojrzał w dół i aż wzdrygnął się z zaskoczeniu. O jego ramię opierała się głowa Natalii, po chwili poczuł, że nie tylko głowa, bo ona cała była w niego przytulona.
– Co się stało – zapytał sam siebie. Nie pamiętał nic od chyba trzeciej butelki, tylko jakieś niewyraźne fragmenty, jakaś kobieta, las.. próbował sobie to uporządkować, ale nijak nie pamiętał, jak się znalazł tu gdzie był. Podejrzewał, że jest w domu Natalii, ale nie był tego pewien. – Czy myślmy… – zapytał samego siebie po czym przeraził się, że mógłby tego nie pamiętać. Dziewczyna zdała się wyczuć, ze się obudził, bo otworzyła lekko oczy, jednak gdy zauważyła, że wciąż jest ciemno – zamknęła je z powrotem.
– Misiek śpij, nie ma jeszcze nawet szóstej – powiedziała, przytulając się mocniej i znowu zasypiając.
Zamknął oczy, jednak nie udało mu się zasnąć. Zbyt dużo się działo naraz. Próbował sobie to wszystko uporządkować, jednak ból głowy skutecznie mu w tym przeszkadzał. Przeleżał więc tak do ósmej myśląc o wszystkim i niczym. W końcu dziewczyna się obudziła.
– Dzień dobry – powiedziała i pocałowała go w policzek. – Jak samopoczucie?
– Głowa trochę boli ale poza tym to nienajgorzej – odpowiedział i uśmiechnął się. Wciąż nie był pewien, do czego doszło między nimi w nocy.
– To dobrze, bo zaraz będziesz musiał się stąd jakoś ulotnić – zaśmiała się. – Moi rodzice nie byliby zadowoleni, gdyby cię tu odkryli. Ale spokojnie, masz jeszcze czas, zazwyczaj w soboty nie wstają przed dziesiątą. No i jak pozwolisz mi się ubrać to zawsze można coś wymyślić – mrugnęła okiem, po czym odwróciła się i usiadła na łóżku. Dopiero teraz zauważył, że jest prawie całkiem naga.
– Dlaczego ja nic nie pamiętam – zapytał się w myślach, podczas gdy ona wstała. Długie włosy opadały jej na plecy, gdy szła w kierunku szafy, kołysając się lekko.
– Chyba za dużo wczoraj wypiliśmy – powiedziała, ubierając koszulkę. Odwróciła się i uśmiechnęła, wyglądając tym samym jeszcze słodziej.
– Dlaczego nic nie pamiętał – pytał się cały czas w myslach