Mateusz wyjechał na wakacje nad morze, zapomniał zabrać ze sobą książkę. Dni mijały spokojnie, nie miewał w tym czasie tych snów co wcześniej. Rano szedł na plażę, trochę popływał, jadł obiad i znów szedł na plażę. I tak cały czas aż do przedostatniego dnia, w którym postanowił pójść na koncert.

Nie znał zespołu, nazwy również nie zapamiętał. Lubił jednak muzykę którą grali, poza tym był już trochę znudzony – przez ostatni tydzień nie wydarzyło się nic specjalnego. Był sobotni wieczór, przyszedł wcześniej aby zająć dobre miejsce pod sceną. Do koncertu zostało ponad pół godziny więc nie było jeszcze zbyt wielu ludzi. Skierował się w kierunku grupki stojącej na środku zaraz pod sceną. Kilku chłopaków rozmawiało ze sobą, widocznie znali się, więc nie podchodził do nich, ustawił się kawałek obok nich. Z głośników dobiegała jakaś łagodna muzyka, aby umilić oczekiwanie na koncert. Mateusz zaczął rozglądać się po sąsiadach, było kilka chłopaków i dziewczyn. Jedna z nich przykuła jego uwagę, widział co prawda tylko jej plecy, jednak kruczoczarne, kręcone włosy sięgające łopatek były pociągające na swój sposób. Znajdowała się niedaleko, więc niby przypadkiem przesunął się do niej, nie miał jednak odwagi się odezwać. Stał więc wciąż za nią.
– Zachowuje się jak idiota – powiedział do siebie w myślach.
Teraz jednak nie mógł się już poruszyć. Minuty mijały powoli a on czekał. Ludzi przybywało, robił się coraz większy ścisk. Chcąc nie chcąc, musiał w końcu stać tak blisko, że opierał się o nią. Nagle odwróciła się, a serce Mateusza zamarło. Z przodu była jeszcze ładniejsza niż z tyłu. Wpatrywał się w jej śliczną twarz, podkreśloną delikatnym makijażem, podczas, gdy ona coś do niego mówiła.
– Możesz powtórzyć – wykrztusił w końcu z siebie. – Nie usłyszałem – dodał zakłopotany.
Uśmiechnęła się, zrobiła się tym samym jeszcze ładniejsza.
– Przepraszam, jeśli moje włosy będą ci przeszkadzać – powiedziała. – Jak zacznę tańczyć mogą gonić na wszystkie strony – uśmiechnęła się ponownie.
– Spoko – odpowiedział.
Po czym zaśmiał się w myślach z swojej głupoty. Druga taka szansa żeby pogadać może się nie wydarzyć. Dziewczyna tymczasem odwróciła się w kierunku sceny. Mateusz stał jeszcze chwilę myśląc jak zwrócić uwagę tej dziewczyny, gdy usłyszał oklaski – artyści wchodzili na scenę. Nie znał piosenek, jednak bawił się tak dobrze, że zapomniał o piękności przed sobą. W końcu skończyła się ostatnia piosenka i trzeba było wrócić do rzeczywistości. Zrobiło się już ciemno, jednak postanowił pójść do hotelu na nogach zamiast autobusem. Czarnowłosa odwróciła się w jego stronę i uśmiechnęła przyjaźnie.
– I jak podobało się? – spytała.
Uśmiechnął się, odpowiadając, że nie znał tego zespołu ale bawił się dobrze, rozmawiali jeszcze chwilę idąc do wyjścia. Okazało się, że szli w tym samym kierunku. Odprowadził ją pod drzwi domu, na pożegnanie dostał jeszcze numer telefonu.
– Wszystko byłoby piękne, gdyby tylko nie mieszkała po drugiej stronie Polski – pomyślał idąc już do swojego pokoju.

Po powrocie do domu czuł się wypoczęty, jednak czegoś brakowało. Dopiero po kilku dniach zorientował się co to jest. Nigdzie nie mógł znaleźć czarnej księgi.

***

Znajdował się w dziwnym, ciemnym pomieszczeniu. Leżał na twardym, kamiennym stole. Próbował się rozglądać, jednak widział tylko świece dookoła oświetlające kamienne mury. Nie poznawał tego miejsca, nigdy wcześniej w nim nie był. Nie mógł również się podnieść, coś przytrzymywało go. Usłyszał zgrzyt zamka i po chwili gdzieś za nim otwarły się drzwi, poczuł chłodny powiew powietrza, chciał zobaczyć kto wszedł, ale nie mógł obrócić głowy. Po chwili dostrzegł, że dwie postaci w długich do ziemi, ciemnych sukniach podchodzą do niego; jedna z prawej, druga z lewej strony. Chciał popatrzeć na ich twarze, niestety kaptury oraz dziwne maski skutecznie zasłaniały ich twarze. Poczuł, że chwytają go za dłonie, po czym razem powiedzieli coś w nieznanym mu języku. Po chwili z ciemności przed nim wyłoniła się jeszcze jedna postać, musiała tam być już wcześniej. Czarna niczym smoła suknia kontrastowała mocno z trupiobladą twarzą. Była to kobieta o ciemnych włosach, jednak nie rozpoznawał rysów jej twarzy, widział ją pierwszy raz w życiu. Powiedziała coś w tym tajemniczym języku i natychmiast dwie postaci stojące do tej pory koło niego puściły go i zrobiły krok do tyłu. Nie wiedział co o tym myśleć. Po chwili postać podeszła do niego, nachyliła się i…

… w tym momencie obudził się zlany potem. Serce biło mu szybko, gdy rozglądał się dookoła.
– To tylko sen – uświadomił sobie po chwili. – Tylko zły sen.
Jednak jeszcze nigdy nie doświadczył czegoś tak realnego.

Była jeszcze ciemna noc, wiedział, że już nie zaśnie, nie miał też nic do czytania. Postanowił więc pisać. Pierwszy rozdział swojego pamiętnika.


Podobało się? Polub Ziarno Prawdy na facebooku

Nie czytałeś pierwszej części? Nadrób to – Ziarno Prawdy #1 – Pamiętnik Przeszłości