Wczoraj, tj 7 września 2014 roku, odbył się wybory uzupełniające do Senatu w trzech okręgach: nr 73 na Śląsku, nr 82 w woj. świętokrzyskim i nr 47 w woj. mazowieckim. Dwóch senatorów wybyło na zachód, do unioparlamentu, a jednemu się zmarło.

Wyniki na Śląsku

Postanowiłem napisać o tym, gdyż w telewizji usłyszałem głos pewnego polityka PiSu, który mówił o niewątpliwym sukcesie demokracji. Chodziło mu o wynik jego partii na Śląsku, gdzie nowo wybrany senator otrzymał trochę ponad 50% głosów. Wszystko brzmi pięknie, w końcu ponad połowa głosujących chciała PiSu. Problem zaczyna się gdzie indziej – ilu też tych głosujących było. Na 300.000 mieszkańców okręgu do urny poszło, uwaga, 22.000, frekwencja wyniosła 9.5% (słownie: dziewięć i pół procent). Według wielu ludzi, szczególnie politologów, frekwencja na tak niskim poziomie jest porażająca. Oznacza to, że na 10 osób, jedna zagłosowała. Podam inny przykład, który dobrze to zobrazuje: jeżeli wybrałbym się z znajomymi do restauracji, a oprócz mnie byłoby dziewięciu wegetarian i głosowalibyśmy, co mamy jeść, ja bym zagłosował oczywiście na coś mięsnego. Przyjmijmy taką sytuację, w której oni wszyscy postanowili wstrzymać się od głosu. Więc ja wygrywam i wszyscy dostają karczek. Co z tego, że oni nie chcą mięsa – to przecież wielki Sukces Demokracji, wszak spośród głosujących 100% postanowiło zjeść dobre mięsko.
Aż przypomina mi się pan Janusz Korwin-Mikke, który jakiś czas temu tak opowiadał o demokracji: gdybym wylądował na bezludnej wyspie z panem i panią, moglibyśmy przegłosować, że będziemy z nią codziennie na zmianę sypiać, co więcej, mając 2/3 głosów moglibyśmy to wpisać nawet do konstytucji.

Inne okręgi

Śmieszki odłóżmy na bok, gdyż rzeczywiście Śląsk wypada nieźle, patrząc z perspektywy woj. Świętokrzyskiego i Mazowieckiego. Tam sukces demokracji był jeszcze bardziej dostrzegalny: frekwencja wyniosła odpowiednio 7.88% (słownie: siedem procent i osiemdziesiąt osiem setnych) oraz 6.62% (słownie: sześć procent i sześćdziesiąt dwa setne). Żeby nie rozwodzić się zbyt długo napiszę tylko o okręgu, w którym znajduje się nasza stolica: pani Maria Koc, która tam właśnie wygrała, dostała 58% głosów, więc zdecydowaną większość i nie można tego podważyć. Świętujmy więc kolejny sukces demokracji: okręg, w którym jest 255 tysięcy ludzi uprawnionych do głosowania będzie reprezentowała pani, na którą głosowała miażdżąca większosć, czyli niecałe 9.800 ludzi. Wnioski nasuwają się same: Sukces Demokracji


Dane liczbowe na temat Śląska za TVP Info (wiadomości o 12:30), dane liczbowe na temat woj. Świętokrzyskiego i Mazowieckiego za Dziennikiem Wschodnim

Polub mnie na facebooku!