Javier od początku wiedział, ze coś jest nie tak. Wystarczyło pierwsze spojrzenie. Być może nie powinno się oceniać ludzi po pozorach. Być może od końca ważnejszy jest początek. Jednak każdy koniec ma swój początek.


 

Był to spokojny chłopiec, może trochę zamknięty w sobie. Miał swoich przyjaciół, niestety, w Hiszpanii. Natomiast mieszkał w Polsce. Dlaczego? Chyba on sam  zadawał to pytanie najczęściej – samemu sobie. Gdy miał 11 lat jego rodzice rozeszli się. Matka zabrała go ze sobą do Madrytu. Młodsza siostra została z ojcem w odległej o setki, tysiące kilometrów Bielsku-Białej. Nigdy dotąd nie było mu źle – matka miała nie najgorszą pracę i nawet jeśli nie mogli sobie pozwolić na wszystko to wciąż żyli na dosyć wysokim poziomie. Pamiętał ojca, jednak przez 5 lat wspomnienia wyblakły. Zresztą zawsze wolał matkę – rozumiała go, no może nie całkiem ale na pewno lepiej niż ojciec, który większość czasu spędzał poza domem. Co robił? Dla Javiera pozostawało tajemnicą, był za młody, żeby się dowiedzieć

Teraz niestety życie nie mogło być już takie jak wcześniej. Matka zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Jej ciało zostało wyłowione z Manzanaresy 29 czerwca 2011 roku. Miała na sobie wiele ran, początkowo uznano, że zabiło ją jakieś wygłodniałe zwierze, jednak nic aż tak dużego nie porusza się tak po prostu po ulicach Madrytu. Nie znaleziono również motywu do morderstwa, nie stwierdzono również żeby została przed śmiercią zgwałcona.

Tylko te rany. Naliczono ponad 70 nakłuć różnej wielkości i głębokości.

Javierowi nie pozwolono zobaczyć matki przed pogrzebem – uznano, że widok był za bardzo makabryczny jak dla tak młodego człowieka. Wakacje tego roku były najgorszymi w jego życiu. A teraz cały zestresowany wchodził na swój pierwszy dzień zajęć w szkole. Nie zdążył przyjechać na rozpoczęcie roku i teraz nikogo nie znał…

Z pamietnika Javiera Rodrigueza

5 września 2011 roku

Mój pierwszy dzień w nowej szkole. Nie chciałem tutaj być. Powinienem teraz siedzieć przy matce i opowiadać jej o wszystkich wspaniałych ludziach których poznałem.

Szkoda, że to niemożliwe.

Matka jest przy mnie cały czas.

Ale ludzie nie są wspaniali

Wspominałem już, że na nasze życie największy wpływ mają ludzie o których często niewiele wiemy? Cóż, u Javiera zdarzyło się dokładnie coś takiego. Nawet jeżeli tego nie chciał. Nawet jeżeli spodziewał się zupełnie czego innego. Życie często sprawia że otrzymujemy co innego, niż chcieliśmy

6 września 2011 roku

Wczoraj zapisałem niewiele, byłem zdenerwowany, to wszystko. Od rana czułem, że wszystko pójdzie inaczej, niż tego bym chciał.

Zaraz po wejściu do szkoły zaczepiła mnie pewna dziewczyna. Bardzo ładna można powiedzieć, wysoka blondynka.

No i te oczy. Dwa niebieskie oceany w których trzeba utonąć.

Oczy śmierci


Polub Ziarno Prawdy na facebooku!